31 stycznia 2013

#10 Zayn

Od kilku lat fascynuje się motorami. Pokochołam je dzięki mojemu byłemu-Damonowi. Tak byłemu, Damon wyprowadził się 2 lata temu. Przez parę miesięcy utrzymywaliśmy kontakt ale stwierdziliśmy że to nie ma sensu. Odległość rozdziela ludzi i już. Widocznie nie byliśmy dla siebie przeznaczeni. Poznałam również ich przyjaciół Alexa, Johna i jego dziewczynę Ann, Paul i jego dziewczyna Kate, James'a i Viki. Poznałam jeszcze wielu fajnych ludzi ale z nimi zżyłam się najbardziej. Alex nie ma obecnie dziewczyny trzy lata temu zginęła w wypadku. Jechała na motorze i wjechała wprost pod tira... Miała na imię Nina. Alex już nie wsiada wogóle na motor od zdarzenia. Pomyślałam że może skoro nie używa już motoru to mi go będzie pożyczał, po długich błaganiach zgodził się. Nawet nieźle posługiwałam się motorem. Dlatego po pewnych czasie zaczęłam ścigać się w nielegalnych wyścigach.
Moja rodzina o niczym nie wiedziała. Gdyby się dowiedzieli już nigdy w życiu nie pozwolili mi nawet dotknąć motoru. Zawsze w piątek wieczorem były organizowane wyścigi. Tego dnia się nie ścigałam, przyjechałam ze znajomymi, Alex niestety nie mógł przybyć miał jakąś ważną sprawe. Blondynka o imieniu Amanda stanęła na lini startu. Nałożyli kaski Amanda machneła białą chustą i wszyscy ruszyli. To było piękne widowisko. Wygrał niejaki Zayn. Nigdy wcześniej go nie widziałam. Nie powiem przystojny. Nagle usłyszałam syreny. Wszyscy zaczęli się rozjeżdzać. Rozglądałam się dookoła, nie widziałam żadnego mojego kolegi wszyscy uciekli.
-Super, Alex by mnie nie zostawił-pomyślałam.
Nagle z tyłu podjechał jakiś chłopak
-Jedziesz-spytał
-Tak-odparłam i wsiadłam
To Zayn. Nie spodziewałam się go. Musiałam się zgodzić bo gdyby policija mnie złapała to byłby mój koniec. Po 15min jazdy w koncu stanął na poboczu. Znajdowaliśmy się w koło jakiegoś zajazdu.
-Dzięki, uratowałeś mi życie!-powiedziałam schodząc z motoru
-Nmzc, tak wogóle jestem Zayn-odparł stawiając motor na nóżce
-A ja T.I. , nowy jesteś?-spytałam siadając na jakimś pieńku
-No w sumie to tak, przeprowadziłem się niedawno, a ty pewnie przychodzisz poobserwować-rzekł siadając koło mnie
-Nie, jeźdzę tylko dzisiaj nie zbyt dobrze się czuje i nie brałam po prostu udziału-odrzekłam.
Zayn wybuchnął śmiechem.
-Ta dziewczyna na motorze nie rozśmieszaj mnie-chłopak prawie turlał się ze śmiechu po ziemi
-Serio to takie śmieszne, przekonasz się że cię jeszcze pokonam, a teraz byłabym wdzięczna gdybyś odwiózł mnie już-krzyknełam wkurzona
-Dobra, dobra tylko podaj adres i jedziemy.
Odwiózł mnie pod wskazany prze ze mnie adres. Zsiadłam z motocyklu.
-No to dzięki za wszystko-machnełam ręką i poszłam w stronę drzwi.
-Mam nadzieję że się jeszcze się spotkamy-powiedział po czym odjechał
Następny tydzień minął dość szybko. Cieszyłam się bo chciałam utrzeć chłopakowi nosa.
Jak zawsze w dzień wyścigu poszłam najpierw do Alexa. Który bez żadnego ale pożyczył mi motor. Tym razem Alex mógł na szczęscie jechac ze mną.
-Tylko uważaj na siebie-usłyszałam głos przyjaciela gdy wkładałam kask
-Będę uważać-odparłam siadając na motor
Mniemanego Zayn'a jeszcze nie widziałam. Zauważyłam go dopiero minute przed startem więc nawet nie miałam kiedy do niego zagadać. Domyślam się że Zayn nie ma pojęcia że to ja.
Blodni machneła jak zawsze szmatką. Wszyscy ruszyli łącznie ze mną. Zostawiłam wszystkich w tyle oprócz Zayna która jechał łeb w łeb ze mną. Było 10 m do mety przyśpieszyłam najbardziej jak to było możliwe. I wygrałam. Mina Zayn'a bezcenna gdy ujrzał mnie zdejmującą kask. Zaniemówił na dobre pare minut.Podeszłam do niego.
-I co głupio Ci teraz-powiedziałam z uśmieszkiem na twarzy
-No trochę-rzucił Zayn
-I dobrz-uśmiechnełam się przebiegle
Miałam odejść gdy ten złapał mnie za rękawe mojej kurtki i przyciągnął do siebie. Byliśmy bardzo blisko siebie.
-Umówisz się ze mną-spytał patrząc mi w oczy
-To nie działa na mnie nie nie umówie się z tobą-odparłam
-A to o ósmej...co nie umówisz się ze mną?-spytał zdziwiony
-Nie-wyrwałam się z jego uścisku i odeszłam
Jego mina była jeszcze lepsza niż wcześniejsza.
Wracałam od przyjaciółki do domu. Patrze a przed moim domem stoi Zayn. Nie wierzyłam.
-Co on tu robi! Mogłam nie podawać mu swojego adresu!-pomyślałam
...
-Boże Zayn co ty tu robisz? Jak cię moja mama zobaczy to po mnie-powiedziałam podchodząc do niego
-Już mnie nie ma tylko się zgódz!Proszę!-wykrzyczał Zayn
-Dobra już dobra, niech będzie! Tylko zamknij się!-odpowiedziałam
Zayn cieszył się jak małe dziecko. Spotykaliśmy się miesiąc, aż pewnego razu poprosił mnie o chodzenie. Zgodziłam się. Z czasem coraz bardziej zakochiwałam się w mulacie. Godzinami potrafiliśmy gadać o wszystkim i o niczym. Było mi z nim tak dobrze. Pewnego dnia poszliśmy na plażę. Siedzieliśmy nad brzegiem morza.
-Wiesz T.I. Kocham Cię!-powiedział wyjmując naszyjnik -To dla ciebie - dodał
-Jejku Dziękuje! Ja ciebie też!-namiętnie go pocałowałam, po chwili chłopak nałożył mi wisiorek na szyję
Zayn pierwszy raz wtedy wyznał mi miłość. Kochałam Go.
Zamieszkaliśmy razem po roku, rodzice bardzo się nie sprzeciwiali ponieważ po pierwsze byłam pełnoletnia a po drugie polubili Zayn'a, jego rodzice też byli bardzo fajni. Nadal nie wiedzieli o naszej pasji. Po paru tygodniach zaszłam w ciąże, nie planowałam tego najbardziej bałam się reakcji ukochanego. Ale o dziwo Zayn się ucieszył. Zatrzymaliśmy to dla siebie przynajmnie na razie.
Mieliśmy wybrać się na wyścigi.Ale ja nie poszłam ponieważ naprawdę kiepsko się czułam postanowiłam zostać w domu.
-Tylko się dzisiaj nie ścigaj, dobrze-powiedziałam kładąc się na sofie
-Dobrze dobrze, Kocham Cię-po tych słowach podszedł do mnie i pocałował
Gdy już Zayn wychodził krzyknełam
-Ja ciebie Też! - Zayn uśmiechnął i wyszedł
Zaczełam oglądać jakiś film romantyczny. W połowie przerwał mi dzownek komórki odebrałam.
-Słucham-powiedziałam do słuchawki
-T.I., Zayn...-to był Alex
-Co Zayn-spytałam trochę zdenerwowana niewiedząc co się dzieje
-Zayn, Zayn przyjedź do szpitala-wydukał i rozłączył się
Zayn w szpitalu, jak najszybciej mogłam dotarłam do szpitala. Na korytarzu czekał już na mnie przyjaciel.
-Co się dzieje , gdzie Zayn-spytałam załamanym głosem
-Miał wypadek, leży tam- wskazał mi salę
Weszłam ujrzałam Zayn'a, cały popodłączany pod różne aparatury. Był to przerażający widok.
Usiadłam koło niego i uścisnełam jego dłoń. Otworzył oczy i również uścisnął moją dłoń.
-Przepraszam, opiekuj się naszym dzieckiem,Alex obiecał  że Ci pomoże-uścisnął bardziej moją dłoń
-Zayn nie żegnaj się razem wychowamy nasze dziecko, Kocham Cię!-krzyknełam
-Kocham Cię!-odparł resztkami sił. Pocałowałam Go! Aparatura zapipczała.
Lekarze zbiegli się, reanimowali go, ale niestety nie udało się go uratować.
Kochałam Zayna, jak nikogo nigdy. Załamałam się. Nigdy już nie wsiadłam na motor. Codziennie odwiedzałam Zayn'a na cmentarzu. Wspierał mnie Alex oraz rodzice. Po paru miesiącach urodziłam zdrowego synka nazwałam go Zayn po tatusiu. Alex bardzo pomagał w wychowaniu Zayn'a. Widać było że Alex mnie kocha, ja też go kochałam ale jako przyjaciela.Może kiedyś jeszcze jest na to za wcześnie.
Pewnego dnia poszłam z małym na grób Zayn'a.
Siadłam na ławeczce. Opowiadałam jak zawsze o naszym dziecku.
-Nikogo nie pokocham bardziej niż Ciebie!-pomyślałam po czym się rozpłakałam.
-Mamusiu nie placz-usłyszałam
-Dobrze kochanie-odparłam po czym mocno wtuliłam się w synka
Nie jednak myliłam się pokochałam kogoś bardziej- Naszego Synka!

   
----------------------------------------------------------------------------------------------
Wena bawi się ze mną w chowanego!

25 stycznia 2013

#9 Louis

Był 2 miesiąc nauki. Uczęszczałam do pobliskiego liceum, byłam w ostatniej klasie. Od dawna kochałam się w kolesiu z równoległej klasy. Lou był zabawny, przystojny i chyba nawet zauważył jak się na przerwach na niego gapię. Czasami nawet odwzajemniał mój uśmiech. Ale mimo tego nie robiłam sobie nadzieji ponieważ nie tylko mi się podobał. A ja nie byłam jednak miss piękności, nie byłam również śmiała w odróżnieniu do mojej przyjaciółki.
Zmieniał dziewczyny jak rękawiczki!
 Jak codzień spacerowałam z przyjaciółką po korytarzu. Rozmawiałyśmy jak zwykle o chłopakach.
-Cześć dziewczyny-dobiegł mnie z tyłu męski głos
Obróciłyśmy się to Lou.
-Siema-rzuciła moja przyjaciółka
Lou spojrzał na mnie
-Moglibyśmy porozmawiać-spytał słodko się przy tym uśmiechając
-Ta jasne, tutaj?-zapytałam odwzajemniając uśmiech Lou
-Nie no tutaj to nie poczekasz na mnie po szkole przy wyjściu?-spytał
-Jasne-odparłam
Lou uśmiechnął się ponownie i odszedł. A ja czułam się jak w siódmym niebie.
Viki tylko uśmiechała się pod nosem.
-Dziewczyno, dziwię się że nie zemdlałaś-szydziła
-Szczerze powiem też się dziwię-odparłam
Przez resztę przerwy spacerowałyśmy po korytarzu. Nie spotkałam już do konca lekcji Lou.
Lekcje mineły mi piorunem. Jak poparzona zbiegłam do szatni nie czekając przy tym na Victorię. Przebrałam buty,ubrałam kurtkę i pobiegłam przed szkołę. Lou już na mnie czekał.
-Cześć-powiedziałam uśmiechając się jak głupia
-Hej! nie będę owijać w bawełnę chciałem cię spytać czy nie poszłabyś ze mną do kina?-zapytał troszkę nie pewnie
Zaniemówiłam, myślałam że bardziej będzie chciał pożyczyć coś.
-Okej-wydukałam
-Jutro o 18, wpadnę po ciebie do domu Ok
Machnełam głową i odeszłam.
Jutro była sobota, więc miałam cały dzień na to aby się przygotować. Myliłam się miałam pół dnia ponieważ już od 8 pomagałam mamie w sobotnich porządkach. Jak już skonczyłam wyjełam przepiękną turkusową sukienke z szawy ale stwierdziłam że to będzie przesada.
Postanowiłam ubrać się w rurki, jakiś t-shirt, sweterk i balerinki.Włosy rozpuściłam gdyż na codzień spinałam je w kucyk lub w warkocz, miałam je prawie do pasa, postanowiłam ich nie kręcić ponieważ same się lekko falowały i to w zupełności mi wystarczyło. Przepudrowałam lekko twarz, umalowałam rzęsy oraz zrobiłam kreskę na górnej powiece. Gdy już wystroiłam się spojrzałam na zegarek a tu za dziesięc 18. Szybko spakowałam do torebeczki przydatne rzeczy i już miałam schodzić gdy zawołała mnie mama. Lou już przybył. Zeszłam przywitałam się z Lou i pożegnałam się z mamą.
-Dobrze się bawcie-usłyszałam gdy wsiadaliśmy do całkiem niezłego samochodu Lou.
Lou jak prawdziwy gentelmen otowrzył i zamnkął drzwi.
-Pięknie wyglądasz-rzekł przyśpieszając samochód.
-Dziękuje! -troszkę się zawstydziłam
-Już jesteśmy na miejscu-zgasił auto, wysiadł i otworzył mi drzwi.
Weszliśmy do środka kina.
-Jaki film?-spytał
-Nie wiem ty wybierz-machnełam ręką oglądając plakaty z filmami.
Od razu pożałowałam tej decyzji ponieważ Louis wybrał horror, no ale już się nie odzywałam. Na początku nawet film był spoko ale póżniej jakieś odcinanie piłą rąk,nóg i Bóg wie czego jeszcze. Domyślam się że film nosił nazwę piła ale która to część nawet nie wiem.
Miałam już dość tego filmu, gdy nagle ktoś dotknął mojej dłoni. Skończyło się tym że na końcu filmu siedzieliśmy wtuleni. Sama nie wiem jakim cudem. Wyszliśmy z kina zadowoleni trzymając się za ręce. Otworzył mi drzwi i wsiadłam. Droga zajmowała pięc, dziesięc minut. Rozmawialiśmy o wszystkim. Raptem cała trema, strach przeszedł. Louis tak na mnie podziałał że czułam się przy nim jakbym go znała od dawna. Gdy już znajdowaliśmy się pod moim domem spytał czy zostanę jego dziewczynę.
Powiedziałam że się zastanowie. Chyba chciał mnie pocałować ale nie pozwoliłam mu wysiadając mówiąc szybkie cześć. Weszłam do domu i od razu poszłam do pokoju.
Następnego dnia umówiłam się z Lou w parku. Lou już czekał na ławce.
-Zastanowiłaś się?-spytał gdy już podeszłam
-Tak i tak-uśmiechnełam się
Louis wstał i mnie przytulił. Spotykaliśmy się codziennie w szkole też podchodził rozmawiał ze mną z moją przyjaciółką. Nawet poznał nas ze swoimi kumplami. Nastała kolejna sobota. Tym razem wybraliśmy się do parku. Siedliśmy na ławce i rozmawialiśmy. Tak dobrze mi się z nim gadało jak z nikim oprócz oczywiście Viki. Nagle ni z tąd ni z owąd Lou pocałował mnie.
Coś czuję że się zakochałam po uszy-pomyślałam po czym odwzajemniłam pocałunek. Trwaliśmy tak przez chwilę. Miałam motyle w brzuchu.
Z dnia na dzień poznawaliśmy się coraz bardziej.
Właśnie mineło około 2 tygodnie od naszej pierwszej randki w kinie.
Przechodziłam obok szatni chłopaków. Usłyszałam swoje imię więc postanowiła podsłuchać.
-Zadanie wykonane, 50zł twoje tylko jutro ci przyniosę-powiedział Chris
-Łatwizna-rzekł Lou
-To się teraz T.I. załamie, najpierw ją w sobie rozkochałeś a teraz ją musisz rzucić-odparł John
Po tych słowach miałam ochotę się rozpłakać. I tak też zrobiłam tylko dopiero w domu.
Myślałam że znalazłam miłość życia, myślałam że on coś do mnie czuje. A on tylko dla zakładu. Złamał mi serce.
Byłam umuwiona z Lou w parku za 2 godziny.
Gdy już znajdowałam się w parku Lou nigdzie nie było. Siadłam na ławce i czekałam na niego.
Przyszedł i podarował mi piękne róże.
-Przepraszam że się spóżniłem sprawy rodzinne - chiał mnie pocałować lecz ja go odepchnełam
-Dobra, ułatwię ci z nami koniec-chiałam wstać lecz On złapał mnie za ręke
-Co?-spytał zdziwiony
-No z nami koniec, rozkochałeś mnie a teraz ja cię rzucam ale jeśli chcesz to powiedz kolegą że ty ze mną zerwałeś! Nie wiedziałam że jesteś takim dupkiem! Wiesz co było najgorsze że mnie tak upokorzyłeś oraz to że jestem warta dla Ciebie 50zł. Myślałam że naprawdę się polubiliśmy, ale widzę że to tylko gra!-wyrwałam się z jego uścisku i pobiegłam do domu. Po drodze wyrzuciłam kwiaty do kosza. Louis siedział zdziwiony na ławce.
Przez 2 dni nie było go w szkole. Może nawet to i dobrze bo nie miałam ochoty oglądać jego parszywej gęby! Przyjaciółka dzielnie mnie wspierała. Nawet wygarneła jego koleszkom co o nich sądzi, ja nie miałam na tyle odwagi. No i Louis przyszedł do szkoły. Wyglądał trochę strasznie jak wrak człowieka ale to szczegół. Nawet do kumpli się nie odzywał. Stałam z Viki gdy on podszedł.
-Czego chcesz?-powiedziała Viki
-Porozmawiać z T.I.-spojrzał błagalnym wzrokiem na mnie
-Chyba żartujesz-uśmiechnełam się drwiąca i odeszła z Viki
-Chciałem powiedzieć że nie wziąłem tych pieniędzy!-wykrzyknął
Ale to nie koniec jego natarczywości. Ciągle mnie prosił o chwilę rozmowy. Dla świętego spokoju się zgodziłam. Usiedliśmy w parku na ławce.
-No więc co chiałeś mi powiedzieć!-zrobiłam obojętną minę
-Chciałem cię przeprosić, ja żałuję tego czynu, nie wziąłem tych pieniędzy ponieważ cię polubiłem.Przyznaję na początku dla pieniędzy, ale potem jak zacząłem cię z dnia na dzień poznawać,  a gdy się pierwszy raz pocałowaliśmy poczułem to coś. Kocham twój dotyk, uśmiech. Żałuję że cię zraniłem, proszę wybacz mi! Bez ciebie nie mogę żyć!
-I myślisz że Ci od tak wybaczę, mylisz się-wykrzyczałam po czym odeszłam z tamtąd.
Gdy już byłam parenaście metrów od niego spojrzałam się w jego stronę, Lou już nie było.
Wróciłam do domu, poszłam prosto do swojego pokoju i zaczęłam płakać. Tęsknie za Louisem ale nie potrafię mu od tak wybaczyć.Upokorzył mnie, może tego żałuję a może to kolejna gierka a może mówił prawdę tego niewiem. Nie można od tak o kimś zapomnieć szczególnie jeśli się kogoś kochało i nadal kocha!
Następnego dnia w w drodze do szkoły zadzwoniła Viki. Dowiedziałam się że Louis jest w szpitalu. Chciał się zabić. Chciałam jak najszybciej dostać się do Lou.
Zamówiłam taksówkę. Na miejscu byłam już po 10 minutach. Weszłam do szpitala. Pielęgniarka pokierowała mnie do Louisa. Przed salą siedzieli jego rodzice.
-Dzień Dobry, Co z Lou?-spytałam
-Dzień Dobry, fizycznie dobrze ale psychicznie... Nie chce z nikim rozmawiać!-powiedziała jego mama łkając
Machnełam głową i weszłam do do pomieszczenia. Lou o dziwo nie leżał na łóżku tylko siedział na krzesełku przy oknie. Drzwi znajdowały się na przeciwko okna więc mnie nie widział.
-Lou-szepnełam
-T.I. Co ty tu robisz?-spytał zdziowny
Podeszłam do niego bliżej.
-Co ja tu robię , co ty tu robisz! Chciałeś się zabić. Chciałeś mnie zostawić !-krzyczałam lekko uderzając pięściami w jego tors.
-Nie umiem żyć bez ciebie, nie nawidze jak mnie lekceważysz, żałuję że cię zraniłem, proszę wybacz! Potrzebuję tego-powiedział uspakajając mnie
-Potrzebujesz tego po co? po to aby się zabić?-spytałam uspakajając się
-...-nic nie powiedział tylko spojrzał w okno
-Patrz na mnie jak do ciebie mówię!-krzyknełam
Spojrzał na mnie.
-A newet jeśli tak to co z tego! I tak mnie nienawidzisz!-powtórnie spojrzał na okno
-Co ty pieprzysz idioto. Ja cię Kocham! Myślę o tobie ciągle! Tęsknie za tobą!-powiedziałam
-Jasne, specjalnie tak mówisz!-prychnął Lou
-Człowieku jak ty mnie wkurzasz! JA CIĘ KOCHAM ROZUMIESZ! Jak sobie pomyślę że...-przełknęłam ślinę-...że mogłeś umrzeć! Nie wiem co bym zrobiła!
Louis odwrócił się do mnie. Przez chwilę patrzył na moje załzawione oczy. Po chwili wytarł jedną łzę spływającą po poliku.
-Ale jestem Tu! Proszę nie płacz!-poprosił tuląc mnie do siebie
Nic nie powiedziałam tylko wtuliłam się w Lou.
-Też Cię bardzo kocham!-szepnął Lou po czym namiętnie pocałował.


-----------------------------------------------------------------------------------------------
Ostatnio trochę brak weny. Napisałam takie coś mam jeszcze parę które dodam w najbliższym czasie!

30 grudnia 2012

#8 Liam

Chodzę z Liamem od  roku. Jest na ze sobą naprawdę dobrze. Mieszkamy z chłopakami czyli z Niallem,Zaynem,Louisem i Harrym...
Nastała sobota postanowiłam że umyję okna. Tak też zrobiłam, Liam poszedł do kuchni robić obiad a ja zaczełam myć okna,zaczełam od pokoju swojego i Liama... Do pokoju wszedł Zayn.Ja stałam na parapecie a on za mną.
-Nie widziałaś  mojej bejsbolówki?-spytał
-Widziałaaa...-nie zdążyłam dokończyć ponieważ zachwiałam się i rąbnełam jak długa na Zayna.
-Bożee przeprasza...-rzekłam
-Nic ci nie jest-zapytał
Do pokoju weszedł Liam.
-Co tu się dzieje ?-spytał oburzony
-Nic ja tylko,spadłam-rzekłam
Liam wyszedł trzaskając drzwiami. Nie dziwię mu się ponieważ sytuacja była jednoznaczna. Wstałam z Zayna i szybko pobiegłam za Liamem. Chciał wyjść z domu lecz ja go zatrzymałam
-Liam , proszę cię ja nic z nim nie robiłam-powiedziałam
Widziałam jak w Liamie rodzi się złość i ból, nigdy nie widziałam go w takim stanie. Złapał mnie za rękę.
-To boli Liam-rzekłam
-Jeżeli ty i Zayn , mogłaś mi powiedzieć!-krzyknął
-Naprawdę nic się nie wydarzyło-odparł Zayn opierając się o ściane i przyglądając się zajściu.
Liam mnie puścił i rzucił się na Zayna.
-Nieee, zostaw go!-krzyczałam
Akurat tak się ułożyło że w domu byliśmy tylko we trójkę.
Chciałam ich rozdzielić, oberwałam od Liama.
-Nigdy się nie spodziewałam że mnie uderzysz-krzyknełam
Liam stał oszołomiony. Nagle do domu wpadli chłopcy.
-Co tu się stało-krzyknął Lou
-Może lepiej będzie jak się rozstaniemy-rzuciłam w stronę Liama i uciekłam do pokoju.
Po chwili przyszedł do mnie Harry.
-Co się stało-spytał siadając koło mnie na łóżku
-Nie wiem co mu strzeliło do łba-powiedziałam po czym opowiedziałam o całym zajściu
-A wysłuchał cie chociaż-spytał
-Nie chciał-odparłam  Harry mocno mnie przytulił.
Wyszedł a za chwilę przyszedł cały poobijany Zayn.
-Ja cię przepraszam wszystko prze ze mnie-rzucił
-To nie twoja wina-odparłam
Po czym wstałam i zaczełam sie pakować.
-Co ty robisz-spytał
-No pakuje sie , Liam mi nie ufa więc nie ma potrzeby abym tu było, między mną a nim koniec-odparłam
-A my , zostawisz nas-zrobił minkę smutnego psiaka
-Poradzicie sobie - uśmiechnełam się lekko
Przytulił mnie po czym poszedł. Za około 5 minut wpadli wszyscy oprócz Liama.
-Co nie! Nigdzie nie idziesz-krzyknął Louis
-No właśnie tak się nie robi!-powiedział Niall
-Chłopaki proszę was-powiedziałam
-Ktoś chce z tobą porozmawiać-rzucił loczek
-Domyślam się kto i nie mam ochoty z nim rozmawiać-rzuciłam
-Daj mu sznsę, chociaż z nim pogadaj!-rzekł Zayn
-Dobra zrobię to dla was!-wszyscy wyszli. Wszedł Liam
-Ja przepraszam ja myślałem że ty i Zayn no wiesz-rzekł
-Lepiej nie myśl, zniszczyłeś to wszystko co budowaliśmy przez tyle miesięcy!-krzyknełam
-Proszę cię nie odchodź ja odejdę !
-Nie Liam, to jest wasz dom!
-Proszę cie , nie odchodź! Kocham Cię!-krzyknął
-Ja też cię kocham, ale mnie uderzyłeś , skąd mam mieć pewność że jeszcze kiedyś tego nie zrobisz!-rzekłam
-Ja tego żałuję ja tego nie zrobiłem specjalnie, ja cię bardzo przepraszam-powiedział , siadł na łóżko i zaczął łkać.
Zrobiło mi się go szkoda, widać że nie zrobił tego specjalnie.
-Dobrze-powiedziałam
-Co dobrze?-spytał spoglądając na mnie z nadzieją w oczach.
Siadłam koło niego i powiedziałam
-Wybaczam Ci ! - po czym go pocałowałam
-Dziękuje! Już nigdy tego nie zrobię Obiecuję! Kocham Cię!

29 grudnia 2012

28 grudnia 2012

#7 Harry

Dom,szkoła,praca,dom,szkoła,dom,szkoła,praca. Tobyła codzienna rutyna. Nastał weekend kumpela długo mnie musiała namawiać abym poszła do klubu.
-No weź przecież musisz się trochę rozluźnić.-przekonywała.
Po 30minutach zgodziłam się. Wystroiłyśmy się trochę i poszłyśmy. Gdy już dotarłyśmy moja przyjaciółka nie traciła czasu tylko od razu poderwała jakiegoś chłopaka. Zostawiła mnie na samym początku , ale nie rezygnowałam zamóiłam sobie drinka najpierw jednego póżniej drugiego trzeciego. Dobra na razie starczy i poszłam tańczyć , po chwili dołączył do mnie jakiś chłopak w loczkach. Po godzinie tańczenia stwierdziłam że trzeba się czegoś napić. Podeszłam do barku i poprosiłam o następnego drinka, a co tam raz można zaszaleć-pomyślałam :) Wypiłam drinka i poczułam że musze iść do ubikacji. Gdy już dotarłam na miejsce załatwiłam swoją potrzebę fizjologiczną. Umyłam ręcę-higiena jest ważna.
I chciałam wyjść lecz drzwi zatorował mi loczek.
-To jest damska toaleta.-powiedziałam
-Aaaa no faktycznie-spojrzał na tabliczkę z napisem DAMSKA TOALETA
-Jestem <T.I>
-A ja ja Harry-widac było że jest nieźle wstawiony
-Miło mi cię poznać-podałam mu swoją dłoń
Chwycił moją dłoń, po czym przyciągnął mnie i zaczął. Nawet nie protestowałam.Zrobiliśmy to.
 * 9 miesięcy póżniej
Urodziłam córeczkę nazwałam ją Darcy .  Po całym zajściu z Harrym, już nigdy się tak nie upiłam. Nie zrezygnowałam ze szkoły, dzięki siostrze łączyłam macierzyństwo ze szkołą. Pieniężnie pomagali mi bardziej rodzice.
* Parę miesięcy póżniej
Tak jak zawsze po szkole poszłam do domu. Weszłam i poszłam do salonu przywitać się z małą. To co ujrzałam zdziwiło mnie. Ujrzałam Harrego bawiącego się z Darcy, pierwszy raz od ponad roku go zobaczyłam.Nie próbowałam go szukać, siostrze też nie powiedziałam kto jest ojcem. Harre'go też zamurowało jak mnie zobaczył.
-O mama - zawołała Darcy podbiegła do mnie i przytuliła.
-O hej , wróciłaś to Harry mój kolega - powiedziała siostra
-Hej my się chyba znamy-powiedział Harry
-Taak - odparłam
-A gdzie się poznaliście-spytała siostra
-A ponad rok temu na imprezie-odparłam
Zadzwonił telefon
-Przepraszam to ważne-powiedziała siostra i poszła do kuchni
-Piękne imię zawsze chciałem tak dać na imię córce-powiedział Harry
-Mi również bardzo podoba się to imię.
Do salonu weszła siostra i powiedziała że musi iść.
Harry wyszedł razem z nią. Dał mi karteczkę z numerem telefonu i powiedział:
-Mam nadzieję że się jeszcze kiedyś spotkamy.
Czemu nie pomyślałam, w końcu z moją siostrą tylko się kolegują. Spotkałam się z nim raz, drugi raz,trzeci. Zaczeliśmy się spotykać. Po miesiącu znajomości porosił mnie o chodzenie. Zgodziłam się , Harry ciągle nie wiedział kto jest ojcem Darcy.
Po pół roku wyznał mi miłość, odwzajemniałam jego uczucia. Miałam tylko wyrzuty sumienia że mu nie powiedziałam. Zamieszkaliśmy razem kiedyś siedzieliśmy w salonie i oglądalismy Tv. Darcy już spała, postanowiłam że o wszystkim mu powiem.
-Kocham Cię!- powiedziałam i pocałowałam go.
-Ja cb też-również mnie pocałował
-A ty kochasz Darcy?-tak ni z tego ni z owego spytałam
-Jasne, kocham ją jakby była moja!
-Bo ja ci nie powiedziałam, ale pamiętasz co wydarzyło się na imprezie?
-Bardzo dobrze pamiętam - uśmiechnął sie
-Bo ja potem zaszłam w ciąże i Darcy to twoja córka!
-Domyślałem się trochę,ale nie byłem pewny, czekałem aż mi sama powiesz , a ty tak długo mnie okłamywałaś
-Ja przepraszam nie powinnam
-Ale cieszę się że w końcu mi powiedziałaś- powiedział po czym wpił się w moje usta.


#6 Louis

Od małego znam Louisa, jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi wszystko sobie mówiliśmy, ufaliśmy sobie bezgranicznie. O wszystkim mu mówiłam , o wszystkim tylko nie o tym że czuje do niego coś więcej niż tylko przyjaźń.Ale bałam się mu to wyznać nie chciałam niszczyć naszej przyjaźni. Każdego dnia moje uczucie do niego rosło.  Wspierałam go w jego karierze, sama go namówiłam aby poszedł na casting do x-factor :) Louis właśnie wyjechał w trasę z zespołem. Pewnego dnia weszłam na serwis plotkarski i zobaczyłam nagłówek LOUIS TOMLINSON ZNALAZŁ MIŁOŚĆ ŻYCIA... pod spodem były zdjęcia jego i jakiejś dziewczyny jak się całują. Jak to zobaczyłam zaczęłam płakać. Louis dzwonił ale ja nie miałam ochoty z nim rozmawiac, musiałam sobie wszystko poukładać. Minął tydzień a ja wciąż nie odbierałam. Dostałam sms o treści " Hej czemu nie odbierasz , wszystko okej" .
I znowu zadzwonił, w końcu postanowiłam odebrać.
-Hej
-Hej! W końcu odebrałaś , myślałem że coś Ci się stało!Martwiłem się!-powiedział
-Nie potrzebnie się martwiłeś wszystko okej.  Przepraszam że nie odbierałam. A co tam u was?
-A dobrze za parę dni wracamy do domu,bardzo tęsknie za domem , rodziną , tobą!
-A to fajnie , czekam na was , musze kończyć PA!-nie miałam siły z nim rozmawiać
-Pa!
Ciekawe o  co mu chodziło z tym tęsknie za tobą!? W końcu ma dziewczynę-miłość życia jak pisało na portalu. Nawet mi nic nie powiedział o tej dziewczynie! Dlaczego?
*parę dni póżniej
Louis za godzinę powinień wylądować. Postanowiłam że zrobie mu niespodziankę i odbiorę go z lotniska. Po pół godzinie byłam na miejscu i czekałam na niego.  Samolot wylądował, wysiadali najpierw Harry, Niall a potem Lou, Zayn i Liam. Oczywiście dookoła nich pełno ochroniarzy. Wszedł do budynku , chciałam podejść lecz koło mnie przebiegła jakaś dziewczyna i rzuciła się na Louisa. Rozpoznałam ją to ta sama dziewczyna co ze zdjęć. Poczułam jak łzy lecą mi po polikach. Odwróciłam się i chciałam z tamtą zniknąć, lecz niestety albo i stety Louis mnie zobaczył i krzyknął moje imię. Spojrzałam się na niego po czym szybko odwróciłam głowę i zaczełam biec . Wsiadłam do auta i odjechałam, nie chciałam jechać do domu. Więc pojechałam w miejsce gdzie ja i Lou często spędzaliśmy czas jak byliśmy młodsi. Uwielbiałam to miejsce , Lou chyba też. Siadłam i zaczełam rozmyślać. Nagle ktoś siadł koło mnie.
-Tak myślałem że Cię tu spotkam.
-Louis co ty tu robisz?
-Widziałem cię na lotnisku, dlaczego płakałaś?
-Nie płakałam.Wydawało ci się - spuściłam wzrok
Złapał mnie za rękę.
-Wcale mi się nie wydawało, jesteśmy przyjaciółmi możesz mi powiedzieć.
-Właśnie o to chodzi że jesteśmy przyjaciółmi!-wybuchnełam płaczem.
-A co nie chcesz się już przyjaźnić? Co się stało?
-To się stało że się w tobie zakochałam, to się właśnie sta...- nie dokończyłam ponieważ Louis zaczął mnie całować. Odepchnełam go.
-Nie możesz Louis masz dziewczynę.
-Co to nie moja dziewczyna, znaczy moja ale nie naprawdę, menadżer mi kazał, jak byś się zapytała to bym Ci wszystko powiedział-zaśmiał się
-Czy to oznacza że coś do mnie czujesz?
-Nie coś tylko miłość-zaczeliśmy się całować.

24 grudnia 2012

#5 Zayn

Mama umarła 2 miesiące temu i od tego czasu tata topi smutki w alkoholu...
Prawie codziennie przychodzi "nawalony" wstrzyna kłótnie, próbowałam to znosić ale ile można. Nie miałam się gdzie wyprowadzić. Pewnego dnia wróciłam do domu po szkole, przegryzłam coś i poszłam pisać wypracowanie na polski.
Usłyszałam jak ktoś hałasuje na klatce-to mój ojciec. Wszedł i zatrzasnął drzwi. Zaczął na mnie krzyczeć.I mnie uderzył w twarz
-To bolałoo
-Dobrze Ci tak nie wiem po co wogóle żyjesz!-po czym poszedł na kanapę.
Te słowa zabolały mnie o wiele bardziej niż czyn. Wybiegłam z domu, nie zwracając na krew lecącą z mojego nosa. Biegłam przez park, mijając przechodniów na szczęście było już ciemno. Stałam nad mostem patrzyłam w dół i myślałam na życiem.Miałam zamiar się zabić, po co miałam żyć skoro nikomu nie jestem potrzebna.
-Ej nie rób tego- zaczął ktoś krzyczeć
-Niech pan sobie idzie! Zdania już nie zmienię!-krzyknełam do niego
Nagle zauważyłam jak chłopak staje koło mnie.
-Jeżeli chcesz to zrobić to zrobię to z tobą!-powiedział
-Proszę cię odejdz! Nie chcę mieć nikogo na sumieniu!-odparłam
-No to skaczemy Tak?- zapytał
Spojrzałam się na niego. On złapał mnie za rękę.
-Dobra schodzmy z tego mostu-westchnełam
Zszedł z krawędzi po czym pomógł mi zejść.
Przytlił mnie
-Koszulę sobie zabrudzisz
-Nie szkodzi, Idziemy do mnie
-Nie ja nie mogę
-A gdzie pójdziesz?-spytał
-Ale ja cię wogóle nie znam!
-To poznasz!
Ruszyliśmy w stronę domu.
-A tak właściwie jak masz na imię?-spytałam
-Zayn ... Zayn Malik- uśmiechnął się lekko
Cofnełam sie lekko
-Z one direction?
-Tak
-Nie ja nie mogę ja nie mogę ! - zaczełam się cofać
Podszedł do mnie objął mnie ramieniem
-Idziemy do mnie koniec nie ma żadnego ale... jak nie wiedziałaś kim jestem to normalnie mnie traktowałaś, nie traktuj mnie jak jakiejś gwiazdeczki jestem normalny człowiekiem ! Naprawdę! A teraz chodzmy!
-Dobrze- wtuliłam się w niego i tak szliśmy całą drogę
Weszłam do domu. Usłyszałam jakieś głosy.
-To nie jesteśmy sami- spytałam zaskoczona
-To pewnie chłopaki
-Że Liam , Harry , Louis, Niall>?
-Tak!
-Nie no to tym  bardziej nie powinnam przychodzić
-Teraz w takim stanie to ja cię nigdzie nie puszcze
Skinełam głową
-O Zayn wrócił - usłyszeliśmy głos z salonu
-Masz te orzeszki?-spytał Niall
-Niestety nie-odpowiedział po czym udał się do salonu
Wolnym krokiem poszłam za Zaynem.
-To jest , jak ty właściwie masz na imię - zwrócił się do mnie
-<T.I.>
-Hej-przywitali się chłopcy
-Zaprowadzę cię do łazienki-powiedział Zayn
Zayn zaprowadził mnie do łazienki, wykąpałam się.
Zeszłam na dół nikogo nie było. Zaczełam rozglądać się za Zaynem po domu. Znalazłam go w kuchni przygotowywał kolacje.
-A gdzie reszta?-spytałam
-O już jesteś, a poszli spać do swoich domów-uśmiechnął się - Robię kolacje
-Ale ja już muszę wracać do domu.
-Ciekawe gdzie? Zostajesz na noc.
Nie protestowałam bo w sumie nie miałam gdzie iść.Zjedliśmy kolacje.W trakcie kolacji opowiedziałam o mnie i mojej sytuacji rodzinnej.Pod koniec kolacji podziękowałam za kolacje po czym zapytałam:
-A gdzie będę spała?
-A u mnie w pokoju
-A ty?
-Rozłoże sobie materac koło twojego łóżka-uśmiechnął się
-Jak chcesz ale...
-Nie ma żadnego ale!-chwycił mnie za rękę i pociągnoł do sypialni.
Ubrałam jego T-shirt i położyłam sie do łóżka. Zayn już leżał na materacu i przypatrywał się mnie. Szkoda mi go było tak sam na podłodzę.
-Wiesz jeśli chcesz to może byś ze mną-spytałam trochę zawstydzona
-Jeśli ci to nie będzie przeszkadzać to jasne
-Nie będzie- uśmiechnełam się
Położył się delikatnie koło mnie i znów mi się przyglądał.
-Wiesz jesteś piękna-palnął
-Nie powiedziałabym ale dziękuje :)
-Naprawdę- po czym lekko pocałował mnie
-A co to było-spytałam
-Przepraszam nie powinienem ale jesteś taka cudowna.-powiedział speszony.
Spojrzałam w jego przepiękne oczy i powiedziałam
-Nic się nie stało-po czym namiętnie go pocałowałam. Odwzajemnił pocałunek.
Zaczeliśmy się całować nasze dłonie błądziły po naszych ciałach, Zayn zaczął ściągać mi koszulkę.
-Zayn-powiedziałam
-Przepraszam nie chciałem...
-Nie jestem jeszcze gotowa- uśmiechnął się tylko i objął mnie. Zasneliśmy wtuleni w siebie.Bardzo brakowało mi takiej osoby jaką był Zayn.
Zbudziłam się około 8 rano Zayn jeszcze spał. Zaczełam rozmyślać, czy to możliwe żebym tak szybko się zakochała, dlaczego ja wogóle mu zaufałam? Mnóstwo pytań krążyło mi po głowie.
-Wstałaś już- usłyszałam
-Tak wstałam-odparłam
Chciałam wstać z łóżka lecz Zayn przyciągnoł mnie do siebie i pocałował. Nie protestowałam a wręcz przeciwnie odwzajemniłam pocałunek.
-To od dzisiaj mieszkasz u mnie- powiedział pewnie
-Ja nie mogę , ja prawie wogóle cię nie znam
-To poznasz !  Musisz ze mną zamieszkać bo...-zaciął się
-Bo co?- spytałam
-Bo się w tobie zakochałem-odparł czekając na mój ruch
-Zaskoczyłeś mnie
-Przepraszam nie powinienem-spuśił głowe
-Przestań już przepraszać-Chwyciłam jego podbródek aby na mnie spojrzał
-Ja też się w tobie zakochałam-dodałam
Mieszkam z Zaynem 2 miesiące, tata zrozumiał że robił źle i chodził na terapię. Wybaczyłam mu i odwiedzałam go co jakiś czas.
Zayn po roku znajomości oświadczył mi się oczywiście przyjełam oświadczyny. Odbył się piękny ślub.
-----------------------------------------------------------------------------------------------
Koniec mi za bardzo nie wyszedł .  Poprawię go w najbliższym czasie.